Krótka odpowiedź
Nie planowałam zostać facylitatorką KAP. Przez wiele lat rozwijałam się poprzez terapię, pracę z emocjami i duchowość. Dopiero jedno doświadczenie uruchomiło ciąg wydarzeń, który zaprowadził mnie do Kundalini Activation Process i całkowicie zmienił kierunek mojego życia. Ta historia pokazuje, dlaczego dziś prowadzę sesje KAP i co sprawiło, że właśnie tę metodę wybrałam jako swoją drogę.
Kim byłam, zanim poznałam KAP?
Do 2023 roku pracowałam jako copywriterka w branży mody.
Jednocześnie od wielu lat interesowałam się rozwojem osobistym. Miałam za sobą terapię, różne praktyki i doświadczenia i certyfikaty związane z pracą nad sobą. Szukałam głębszego zrozumienia siebie, ale nie przypuszczałam, że moje życie za chwilę tak drastycznie zmieni kierunek.
Zdanie, którego wtedy nie rozumiałam
Podczas jednego z transcenedentalnych doświadczeń zapisałam w notatniku zdanie:
„Będziesz transmiterem informacji.”
Nie wiedziałam, co oznacza.
Nie próbowałam tego interpretować ani na siłę wyjaśniać. Po prostu zostawiłam tę myśl z przekonaniem, że odpowiedź pojawi się wtedy, gdy będę na nią gotowa.
Jak trafiłam na pierwszą sesję KAP?
Kilka miesięcy później koleżanka zaprosiła mnie na sesję aktywacji kundalini.
Moja pierwsza reakcja była sceptyczna.
Pomyślałam, że znam już Jogę Kundalini i to nie jest praktyka dla mnie.
Dopiero kiedy usłyszałam, że KAP jest czymś zupełnie innym, zgodziłam się pójść. Co ważne, nie czytałam wcześniej o tej metodzie. Nie oglądałam filmów. Poszłam z ciekawością i bez oczekiwań.
Co wydarzyło się podczas pierwszej sesji?
Jeszcze przed rozpoczęciem sesji prowadząca wykonała krótką demonstrację transmisji energii na jednym z uczestników.
Obserwowałam reakcję mojej koleżanki, która posłużyła za “modelkę”. Znałam ją i wiedziałam, że niczego nie udaje.
To doświadczenie wywołało we mnie bardzo prostą myśl:
„Nie wiem, jak to działa, ale wiem, że chcę to robić.”
Nie była to decyzja wynikająca z analizy. Było to bardzo wyraźne poczucie pewności, którego wcześniej nie doświadczyłam.
Dlaczego zdecydowałam się kontynuować?
Po pierwszych sesjach zaczęłam zauważać ogromne zmiany w swoim codziennym życiu.
Procesy, które wcześniej zajmowały mi dużo czasu, zaczęły zachodzić znacznie szybciej.
Zaczęłam z pewnością siebie (i oczywistością, której wcześniej nie znałam) stawiać granice w mojej ówczesnej relacji. Zaczęła się budzić we mnie kobieca energia i sensualność, którą przygniotły lata życia w stresie. W ciągu kilku tygodni, ze przytłaoczonej życiem i deadlinami freelancerki, zaczęłam rozkwitać jako pewna siebie i swojej wartości kobieta. To właśnie efekty poza salą były dla mnie najważniejszym argumentem, aby regularnie uczestniczyć w kolejnych sesjach.
Jak zostałam facylitatorką?
Po pewnym czasie postanowiłam aplikować do KAP Academy.
Nie wystarczyło opłacić szkolenia.
Każdy kandydat przechodzi proces kwalifikacji, a organizatorzy wybierają osoby, które ich zdaniem są gotowe prowadzić innych w tym procesie.
Po około dwóch tygodniach otrzymałam informację o zakwalifikowaniu na trening w Meksyku.
Meksyk i moment, którego nigdy nie zapomnę
Trening na facylitatora KAP był jednym z tych wydarzeń, które zostają w pamięci do końca życia. Pierwszy świadomy kontakt z energią, pierwsze ćwiczenia transmisji i mój własny proces, który pogłębiał się z każdą godziną treningu. Ale kluczowym momentem okazała się niepozorna rozmowa. Pod koniec szkolenia jedna z nauczycielek powiedziała nagle:
„Pamiętacie, energia jest informacją, więc teraz jesteście transmiterami informacji.”
Dokładnie to samo zdanie znajdowało się w moim notatniku sprzed wielu miesięcy.
Miałam go przy sobie.
Otworzyłam odpowiednią stronę i przeczytałam zapisane wcześniej słowa. Ciarki na całym ciele.
To był moment, w którym wiele elementów mojej historii połączyło się w całość.
Dlaczego dziś prowadzę sesje KAP?
KAP zmienił moje życie na wielu poziomach.
Zmieniła się moja relacja z ciałem.
Zmieniły się moje relacje z ludźmi.
Zmienił się sposób, w jaki podchodzę do codzienności.
Dlatego dziś towarzyszę innym osobom w ich własnym procesie. Nie po to, aby mówić im, jak mają żyć, ale aby stworzyć przestrzeń, w której mogą lepiej poznać siebie i odzyskać większy kontakt z własnym ciałem oraz emocjami.
Czego według mnie uczy KAP?
Praktyka KAP ma prowadzić od życia opartego na ciągłym napięciu, do uczucia większej swobody.
Od kontroli do zaufania.
Od funkcjonowania w trybie przetrwania do większej obecności.
Od odcinania emocji do lepszego kontaktu ze sobą.
Dla każdego ta droga wygląda inaczej, ale wspólnym elementem jest poznawanie siebie i tworzenie życia bardziej zgodnego z własnymi potrzebami, a więc i doświadczania większej radości i satysfakcji z każdego dnia.
Najczęściej zadawane pytania
Czy trzeba mieć doświadczenie duchowe, żeby rozpocząć KAP?
Nie. Na swoją pierwszą sesję poszłam praktycznie bez wiedzy o tej metodzie i bez wcześniejszego przygotowania.
Czy KAP od razu zmienia życie?
Tak, ale nie zawsze. W moim przypadku już pierwsza sesja przyniosła wiele zmian i odczuć w ciele, ale wiem, że np. Ben potrzebował kilku sesji, żeby nawiązać kontakt z ciałem. Niezależnie od tego co dzieje się podczas sesji, największe zmiany zaczynają pojawiać się stopniowo po kolejnych sesjach i w codziennym życiu. To trochę jak z chodzeniem na siłowni, mięśnie nie budują się tylko podczas treningów, ale pomiędzy nimi, jako rezultat regularności.
Dlaczego zdecydowałaś się zostać facylitatorką?
Ponieważ sama doświadczyłam zmian, które uznałam za na tyle wartościowe, że chciałam stworzyć możliwość przechodzenia przez podobny proces również dla innych osób.
Podsumowanie
Moja droga do KAP nie była zaplanowaną zmianą zawodu. Była serią doświadczeń, które prowadziły mnie krok po kroku do miejsca, w którym jestem dziś. To właśnie osobiste doświadczenie sprawia, że prowadzę sesje z przekonaniem i traktuję tę pracę jako ważną część swojej życiowej drogi.
